Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/curam.do-robic.sanok.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
- Wybacz... nie mogę.

- Jesteś bez serca, Kilcairn.

- Wybacz... nie mogę.

- Obiecałeś mnie nie dotykać.
- Dziękuję - odparł, obserwując wyraz czułości na jej twarzy.
Liz patrzyła w nią jak w obraz. Gloria była nie tylko najpiękniejszą dziewczyną w szkole - była najpiękniejszą dziewczyną, jaką Liz kiedykolwiek widziała. Czasami spoglądała na nią i zastanawiała się, jak to jest być bystrą i piękną, mieć odwagę, pieniądze, a na dodatek pochodzić z dobrej rodziny. Zdarzały się momenty, że zazdrościła Glorii, tęskniła, żeby bodaj na moment znaleźć się w jej skórze.
- Ustaliliśmy, że ma pani mówić bez ogródek, prawda?
- I mówi również, że nie zaaprobowałeś moich dekoracji.
- Znowu dziewczyna z ulicy. Wygląda na to, że to ten sam gość, co zawsze. Czwarta ofiara w tym miesiącu.
- A kąpaliście się razem?
- O, Margaret - zawołała gospodyni. - Tak się cieszę, że pani przyjechała.
Albo, jeśli okoliczności tego wymagają, żeby zdobyć majątek i móc utrzymać swoje
- Zrobisz sobie krzywdę. - Uchylał się, jak mógł, przed jej ciosami. - Niech cię cholera,
rezydencjach dostawała większe lub mniejsze kwatery, zależnie od rozmiarów domu. Jakoś
szare oczy przesunęły się po kuzynce, a następnie pomknęły ku nauczycielce.
- Tak, kochała mnie - przytaknęła Hope z odrazą w głosie. - I ja ją kochałam. Ale to przez nią cierpiałam, to ona skazała mnie na to ohydne, nędzne życie. Chciałam uciec. Zapomnieć. Stać się kimś innym. Niczego bardziej nie pragnęłam. - Spojrzała błagalnie na córkę. - I gdy nadarzyła się sposobność, uciekłam. - Westchnęła głęboko. - Spróbuj mnie zrozumieć. Spróbuj mi... wybaczyć, Glorio. Nie mam już sił.
Późnym popołudniem zdmuchnęła osiem świeczek na torcie urodzinowym, wysłuchała „Happy Birthday”. Od kiedy pamiętała, miała w tym dniu jedno, sekretne życzenie - żeby mama wreszcie ją pokochała.

sosny. W głowie dudniło mu z bólu. Wiedział, że ma tylko jedną

zainteresowania.
– No cóż, lepiej nie dawać mu okazji, by zabił mnie. Twojej
mgiełka. Pierce był tak blisko. Topniała w
pewnością jest jeszcze mnóstwo rzeczy, o
W ciszy, jaka zapadła, patrzyli na siebie.
tymczasową opiekunką jego siostrzeńców.
– No dobrze, w takim razie zajrzyjmy do ogrodu i sprawdźmy,
przylecieli z Nowego Jorku, więc możesz zostać, jeśli
- To jest ważne, bo to z powodu taty...
Victoria.
Ale jakie on miał powody?
Jej usta przyzywały go do siebie.
z fiołkowych oczu prawdziwy sens pytania.
Pia wzruszyła ramionami.
otuchy. - Myślę, że masz rację. Taki dzień na luzie może

©2019 curam.do-robic.sanok.pl - Split Template by One Page Love